Wywiad z dr Michałem Michalikiem

Dlaczego zdecydował się Pan wprowadzić w Centrum Medycznym MML technologię NBI?

Robię wszystko, aby moi pacjenci mogli korzystać z najnowszych oraz najlepszych metod diagnostycznych i leczniczych jakie są dostępne w tej chwili na świecie. Z technologią NBI spotkałem się kilka lat temu we Włoszech. Byłem pod wielkim wrażeniem gdy zobaczyłem jak niezwykłe szanse daje ta technologia. Przypominało to nieco machnięcie czarodziejską różdżką: pstryk i mogłem zobaczyć coś, czego wcześniej, wydawałoby się, nie było! Dla nas lekarzy, możliwość potwierdzenia, że pacjent na pewno jest zdrowy lub wykrycia wczesnych, niewielkich zmian dających szanse pełnego wyleczenia jest fundamentelna. Niestety cena tej aparatury była wówczas niewyobrażalnie wysoka, nie stać nas było na jej zakup. Ale nie poddałem się! Przez kilka lat zbierałem fundusze, aż wreszcie udało mi się sprowadzić do Polski najnowocześniejszy sprzęt tego typu. Jesteśmy pierwszą placówką w kraju oferującą to badanie.

Czy NBI wykorzystuje się tylko podczas diagnostyki nowotworowej?

Nie. Dzięki niemu możemy pomóc osobom, które cierpią na nawrotowe krwawienia z nosa. Czasami używając tradycyjnego sprzętu, nie jesteśmy w stanie zlokalizować miejsca, które jest źródłem problemu. Tymczasem NBI wskaże nam je błyskawicznie. Trafiają też do nas pacjenci, którym wbiła się w okolice gardła ość. Bywa, że jest tak drobna i ostra, że niknie w śluzówce i nie sposób jej znaleźć. Ale kolorowe światło odkryje każde miejsce objęte nawet najmniejszym stanem zapalnym, w tym to, gdzie tkwi ciało obce. Szybko więc znajdziemy ość i natychmiast ją usuniemy. NBI pozwala nam też zobaczyć objawy infekcji HPV* – u osoby chorej lub nosiciela widać w obrębie gardła i jamy ustnej świecące, drobne punkciki. Zakażeni tym wirusem często nie wiedzą o swoim zakażeniu. Ale dzięki wczesnemu rozpoznaniu będą mogli sprawdzić jaki typ wirusa ich zaatakował, zacząć odpowiednią terapię oraz zastosować odpowiednie środki ostrożności, by nie zarazić innych. Jak więc widać NBI ma wiele zastosowań. Ale podstawowym zadaniem tej technologii jest wyszukiwanie wczesnych sygnałów rozwijającego się nowotworu.

Powiedzmy, że dzięki NBI udało się wykryć jakąś zmianę przedrakową lub nowotworową, którą należy usunąć. Czy sprzęt ten przyda się także podczas operacji?

Bardzo! Dzięki zastosowaniu wąskiej wiązki światła chirurg będzie mógł lepiej ocenić tzw. margines wycięcia. To niezmiernie ważne. Kiedy podczas zabiegu usuwamy zmianę oprócz ewidentnie chorej tkanki wycinamy także część zdrowej, w której, być może, mogą znajdować się komórki nowotworowe (są jednak w zwykłym świetle niewidoczne!). Gdybyśmy je zostawili na miejscu, guz mógłby ponownie odrosnąć. Oczywiście nie chcemy do tego dopuścić, więc tniemy z tzw. zapasem. Tylko, że tnąc na wyrost możemy zniszczyć wiele funkcji narządów układu oddechowego (po operacjach tworzą się blizny zaciągające, które zacieśniają tchawicę, struny głosowe i w rezultacie utrudniają mówienie, przełykanie itp.). Cały sukces: to wyciąć maksymalnie, najlepiej w całości chorą tkankę, ale zniszczyć jak najmniej zdrowej. I w określeniu takiego idealnego: ani zbyt dużego, ani zbyt małego, marginesu pomaga nam właśnie NBI. Dzięki niemu o wiele lepiej widzimy, które miejsca są podejrzane (należy je wyciąć), a które zdrowe (można je bezpiecznie zostawić). A więc usuwamy tylko to co trzeba, nie więcej. NBI przydaje się też podczas kontroli pooperacyjnych. Pacjent po zabiegu usunięcia zmian nowotworowych zawsze przychodzi na ustalone z lekarzem regularne wizyty kontrolne. Jeśli podczas którejś z nich specjalista zauważy podczas badania przy pomocy światła, że coś niepokojącego się dzieje w okolicach blizny (lub gdzie indziej), będzie mógł niezwłocznie usunąć podejrzane tkanki i nie dopuścić do rozwoju choroby.

W Pana klinice wykorzystuje się tę technologię dopiero od grudnia 2013 r. Co można powiedzieć po tak krótkim czasie jej stosowania?

Że poszerzenie diagnostyki o badanie NBI to był strzał w dziesiątkę. Do Centrum Medycznego MML przychodzi wielu pacjentów ze zmianami nowotworowymi górnych dróg oddechowych, niektórzy z bardzo zaawansowanymi. Cały czas miałem poczucie, że gdybyśmy tylko mogli rozpoznać je wcześniej, wielokrotnie udałoby się leczyć chorych skuteczniej, szybciej i zmniejszyć skutki uboczne terapii. I nareszcie moje marzenie się spełniło! Sprowadzenie nowoczesnego sprzętu wykorzystującego wąską wiązkę światła zbiegło się też z rozbudową kliniki. Mamy teraz do dyspozycji więcej nowoczesnych gabinetów diagnostycznych (w tym dwa dedykowane specjalnie NBI), poradnię, doskonale zaopatrzone sale zabiegowe i operacyjne, w których możemy przeprowadzać nawet najbardziej skomplikowane operacje (także onkologiczne)oraz laboratoria, które błyskawicznie dokonują analizy tkanek. Cały czas też doskonalimy swoje umiejętności, spotykamy się i współpracujemy ze specjalistami z innych dziedzin medycyny, żeby wymieniać się doświadczeniami. Wszystko to z myślą o pacjentach, którzy na żadnym etapie walki z chorobą nie zostają pozbawieni naszej opieki i wsparcia. Mam głębokie przekonanie, że dzięki technologii NBI możemy o nich dbać jeszcze lepiej.